Nauka na wesoło, czyli "nie zapytam was, bo mam dzień dobroci dla dzieci, chyba że nie jesteście dziećmi, to proszę do odpowiedzi".
Dziś chyba nikt nie miał nastroju na naukę, za to wszyscy mieli za..iście cudowne humory :>
warto podkreślić, że Paulinka uderzyła się w głowę, przez co miała problemy z opanowaniem przez całą historię. Natomiast moje żartobliwe odpowiedzi, zwieńczone gromkim śmiechem, okazywały się być prawidłowe O.o
Michaś również nie pozwalał pani profesor prowadzić lekcji, głównie przez swoje kichanie i kaszlenie. Gdy tylko zaczynała mówić, on zaczynał od nowa, co zakończyło się pytaniem:
- czy ty masz uczulenie na mój głos?!
Po raz pierwszy zobaczyliśmy w pani profesor człowieka :3
A że rysowałam Paulinie w zeszycie serduszka, to przy okazji uzupełniałam też notatki.
Z ciekawym skutkiem
Jedziesz Piłsudski!
Pragnę też wspomnieć, że byłam na bilansie i dowiedziałam się, że mam boczne skrzywienie kręgosłupa. Cholernie słit.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz