środa, 30 listopada 2011

Ponieważ mam straszny zapi3rdol zarówno na fejsie, jak i w obecnej egzystencji szkolno-domowej, nie mam czasu, by tu cokolwiek napisać. Mało tego, przydałoby mi się napisać artykuł na stronę szkoły, lecz nie wiem jak się do niego zabrać. Mimo wszystko, to drugie napisać jestem zmuszona, tak więc wklejam kilka, jak dla mnie, inspiracji
 

niedziela, 20 listopada 2011

Weekendzie żegnaj

Potrzebuję jeszcze jednego dnia weekendu, tak pomiędzy sobotą i niedzielą. Nie mam kiedy się wyspać, nie mówiąc o innych czynnościach. Choć ogólnie mój weekend najczęściej wygląda tak:

czyli niezbyt ciekawie, choć w piątek miałam głodówkę.
Nadal pragnę czerwonych włosów, czerwonej spódnicy i nowych butów. Kiedy moje marzenia się spełnią? :C


A oto pan, którego wielbię nieprzerwanie od jakichś 6 lat, choć do niedawna myślałam, że umarł (nie śpiewa). O jakże się myliłam!
<3

czwartek, 17 listopada 2011

Och, fizyka. To słowo jest niczym miód dla moich uszu i wypełnia moją duszę spokojem i radością.
A tak poważnie, to nie ma dla mnie nic gorszego i szczerze mówiąc nie wiem, jak przetrwam pierwszą klasę, nie mówiąc o następnych. Tak więc idę męczyć się dalej, kując te niezrozumiałe zupełnie wzory, by nie oblać w pierwszym roku mej nauki w liceum.
Mimo iż Życie jest za krótkie na rozwiązywanie zadań z fizyki.

Jeszcze tylko kilka cudnych 'foci' na pożegnanie:
o jak ja bym chciała tak wyglądać!
i mieć taki kolor włosów *.*

niedziela, 13 listopada 2011

czilałt

Kocham kawę, kawa kocha mnie, a matematyki nie weźmiemy do trójkąta. sorcie.

przepraszam za reklamę, idę na randkę z prawami działań w zbiorze liczb rzeczywistych! <3
Jakież w tym zbiorze fikuśne zadania.

środa, 9 listopada 2011

Szkoła?

Nauka na wesoło, czyli "nie zapytam was, bo mam dzień dobroci dla dzieci, chyba że nie jesteście dziećmi, to proszę do odpowiedzi".
Dziś chyba nikt nie miał nastroju na naukę, za to wszyscy mieli za..iście cudowne humory :>
warto podkreślić, że Paulinka uderzyła się w głowę, przez co miała problemy z opanowaniem przez całą historię. Natomiast moje żartobliwe odpowiedzi, zwieńczone gromkim śmiechem, okazywały się być prawidłowe O.o
Michaś również nie pozwalał pani profesor prowadzić lekcji, głównie przez swoje kichanie i kaszlenie. Gdy tylko zaczynała mówić, on zaczynał od nowa, co zakończyło się pytaniem:
- czy ty masz uczulenie na mój głos?!
Po raz pierwszy zobaczyliśmy w pani profesor człowieka :3
A że rysowałam Paulinie w zeszycie serduszka, to przy okazji uzupełniałam też notatki.
Z ciekawym skutkiem
Jedziesz Piłsudski!

Pragnę też wspomnieć, że byłam na bilansie i dowiedziałam się, że mam boczne skrzywienie kręgosłupa. Cholernie słit.

sobota, 5 listopada 2011

Sobota

Sobota.
Dla jednych dzień boskiej rozpusty i odpoczynku. Pobudki wczesnym popołudniem i całonocnych imprez. Dla innych dzień porządków, kłótni z rodzicami, a także kolejnych załamań psychiki. Ktoś się uczy?
Całkiem możliwe, choć większość leni nawet na książki nie spojrzy, najważniejszy dziś jest ekran telewizora bądź komputera.
Moja sobota była dokładnie taka, jedynym przyjemnym jej aspektem był smaczny obiad. Po raz pierwszy w tym tygodniu - zawsze musi być ten pierwszy raz.

Dla dodania koloru, kilka 'rzeczy', które dziś przypadły mi do gustu.

ja chcę taką koszulkę *.*
chcę jej na gwałt! <3

piątek, 4 listopada 2011

piątkowe

Piątek, piąteczek, piątunio!
Z takim oto wyrazem na ustach powitałam nowy dzień, którego nazwa sprawia, że nawet w zimie ćwierkają ptaki, a gnijące pod drzewami liście zdają się być zrobione ze złota.
Dzień, w którym wszelkie problemy pryskają jak bańka mydlana, by pojawić się znów w poniedziałek rano. Czy śnieg, czy deszcz, czy też słońce, każdy uśmiecha się nawet do nieznajomych spotkanych w drodze do szkoły (!) gdyż wie, że już za kilka godzin będzie bezwarunkowo wolny i zasiądzie w wygodnym fotelu z kubkiem kawy, bądź herbaty, by oddać się słodkiemu lenistwu.

Mój uroczy piąteczek był wypełniony pragnieniem czegoś bardzo mocno czekoladowego, wręcz ociekającego smakowitą czernią, a także zachwytami na temat cholernie ślicznych sukienek sięgających ziemi.
Szczególnie przypadła mi do gustu ta oto królewna
i nikt mi nie wmówi, że nie jest cudna.