wtorek, 10 stycznia 2012

Po przerwie

trwającej jakieś dwa tygodnie wracam do życia. Właściwie, to wróciłam już tydzień temu, gdy odespałam masakrycznego sylwestra. Jednak był 'ciekawy', można rzec bardzo ciekawy.
W dużym skrócie:
- wszyscy urżnęli się jak świnie (dwie osoby ogarniały, bo unikały wódki)
- połowa wymiotowała
- związki się rozpadały
- wszyscy się kochali i w ogóle
- Artek rozwalił dwie szyby
- ja rozwaliłam rękę, sprzątając szybę
- o 6 był gulasz, który stanowił punkt kulminacyjny imprezy!
Podsumowując i nie biorąc pewnych faktów pod uwagę, mogę powiedzieć, że było nawet okej. Aczkolwiek zdjęć widzieć nie chcę.

Klasyfikacja semestralna wygląda tak, że wyrobię się na jakieś 3,5, czyli nie jest ze mną najgorzej.
Biologia jednak mnie przeraża.