piątek, 17 lutego 2012

Małe zmiany

Zacznijmy od początku. Wczoraj wynalazłam na blogu Anwen przeterminowaną akcję Włosy rosną jak na drożdżach. W związku z tym, że obsesyjnie zapuszczam je od jakichś dwóch lat, a one nie chcą mnie słuchać i rosnąć, czym prędzej zapoznałam się z zasadami i, nie biorąc udziału w akcji, zaczęłam pić drożdże. Bez przygotowań i rozważań. Od zaraz. Póki co jest to mój drugi dzień z drożdżami. Mam zamiar wytrzymać co najmniej miesiąc. A może nawet i rok :) Dużym plusem jest to, że od zapachu drożdży nie zbiera mi się na wymioty, wręcz go lubię.
Wyniki akcji tutaj jeśli ktoś zastanawia się jaki jest sens. Ja widzę bardzo duży, ale poczekajmy na efekty.
To pierwsza mikrozmiana. Druga jest trochę bardziej drastyczna, przynajmniej dla mnie, związana z wyglądem zewnętrznym.
Ponieważ końcówki miałam bardzo zniszczone, postanowiłam je podciąć. Już. Zaraz. Poszłam do poleconej fryzjerki, obetnie, nie ma sprawy. Całkiem miła była :)
Na końcówkach oczywiście się nie skończyło, doszło cieniowanie. "A co z grzywką?" Zapuszczam, nie chcę jej, to z grzywką, proszę ją zostawić w spokoju.
Niezłomna w kwestii grzywki zaproponowałam przedziałek na środku. Okej, robimy, będzie pani ładnie, świetnie.
 Marzyłam o czymś takim, osiągnęłam fryzurę co najmniej 60-letniej staruszki.
Cóż jedyna pociecha w tym, że mam ferie i nie muszę wychodzić z domu, oraz że włosy odrosną. Kiedyś.

czwartek, 16 lutego 2012

epopeja o pączkach - Pączkoida

Tak więc (pan polonista właśnie zleciał z krzesła) nadszedł wyczekiwany już mniej więcej pół roku Tłusty Czwartek. Ludzie, którzy nie kochają tego dnia, są chorzy umysłowo, mieli swoje święto we wtorek :) więc całkowicie ignoruję ich istnienie. Pączki i tym podobne rarytasy sprawiają, że życie na tym świecie ma sens (mimo iż są cholernie kaloryczne, a ja się odchudzam, ale raz w roku można). Zjem ich około 50. Może trochę więcej.
Mam ferie i jest to dla mnie jakby czas refleksji. Wczoraj na przykład znalazłam łóżko, w którym się zakochałam. I nieważne, że będzie zajmowało pół mojego mikroskopijnego pokoju. Sen jest sensem mojego życia, a w łóżku spędzam większość czasu, więc może zajmować i cały pokój. Niestety mamie te argumenty nie wystarczyły. Cóż.. i tak postawię na swoim.
Ponadto podczas wyrabiania ciasta na pączki doszłam do wniosku, że jest kilka rzeczy, którymi chciałabym się interesować, ale nie wychodzi mi praktycznie żadna z nich. Moda się mnie zupełnie nie trzyma, jestem chyba zbyt leniwa czy coś, fryzjerstwo mnie nie lubi, choć ja je kocham, a pieczenie odwraca się plecami. A staram się, naprawdę.
moja wymarzona sukienka
i butki <3