i po świętach. I mimo, że obowiązków brak, czasu nadal za mało, choćby na to, by się wyspać. Za to nieuchronnie zbliża się Sylwester, którego zapewne spędzę w łóżku z fizyką (tak, takie jest moje odwieczne marzenie) choć wszyscy życzyli mi świetnej zabawy.
Muszę podkreślić, że życzenia osób z mojej klasy podniosły mnie na duchu jak cholera - to było takie rozbrajające, gdy stała do mnie pięcioosobowa kolejka, a biedny Dominik (stojąc za mną) czekał aż 6 osób złoży mi życzenia. No i dziesięciominutowa lista życzeń Kuby - życzę Ci trzech azjatów, murzynów, bądź latynosów i żeby w sylwestra było ostro..! - i jego "wesołych świąt" na chodniku, to takie urocze :3 oby znalazł sobie w końcu prawdziwą azjatkę, bo ta jego z dnia na dzień traci na wartości (ona jest w 75% azjatką! w 50%! no dobra w 30..)
tak, tęsknię za moją klasą, zwłaszcza za Paulą i Izą i tymi niewybrednymi żartami na temat pana eM :3
czwartek, 29 grudnia 2011
poniedziałek, 5 grudnia 2011
Odmiennie
Jest i kolejny poniedziałek, który dobiega końca. Ostatni poniedziałek w tym tygodniu. Dzień, którego cholernie się bałam, przede wszystkim ze względu na pracę klasową z polskiego. Szczerze nie czuję się w tym dobra.
Mimo tego i sprawdzianu z francuskiego, a także lekcji do godziny 18, czuję cholerną ulgę. Nie nazwę tego euforią, to za duże słowo, ale poniekąd się cieszę.
Cieszę, bo napisałam tą pracę klasową, spełniając wszystkie wymogi. Cieszę, bo mam to za sobą. Cieszę, bo 'smok' pochwalił mój styl pisania (mimo iż jest za lekki do publikacji). Cieszę, bo jutro idę tam tylko na trzy godziny. Cieszę, bo jutro mikołajki. No i już niecałe trzy tygodnie do świąt.
Kocham święta, mimo iż z roku na rok są coraz mniej nastrojowe. Jako dziecko cieszyły mnie bardziej, teraz główna zmora, to skąd wziąć na wszystko pieniądze oraz zmęczenie gotowaniem i sprzątaniem.
Za to Sylwester nie zapowiada się ciekawie. Raczej coś w stylu łóżko + poduszka + herbata.
Mamomamomamomamo ja chcę nową sukienkę!
Mimo tego i sprawdzianu z francuskiego, a także lekcji do godziny 18, czuję cholerną ulgę. Nie nazwę tego euforią, to za duże słowo, ale poniekąd się cieszę.
Cieszę, bo napisałam tą pracę klasową, spełniając wszystkie wymogi. Cieszę, bo mam to za sobą. Cieszę, bo 'smok' pochwalił mój styl pisania (mimo iż jest za lekki do publikacji). Cieszę, bo jutro idę tam tylko na trzy godziny. Cieszę, bo jutro mikołajki. No i już niecałe trzy tygodnie do świąt.
Kocham święta, mimo iż z roku na rok są coraz mniej nastrojowe. Jako dziecko cieszyły mnie bardziej, teraz główna zmora, to skąd wziąć na wszystko pieniądze oraz zmęczenie gotowaniem i sprzątaniem.
Za to Sylwester nie zapowiada się ciekawie. Raczej coś w stylu łóżko + poduszka + herbata.
Mamomamomamomamo ja chcę nową sukienkę!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




