niedziela, 14 października 2012

Ciastka..

Najlepszy poprawiacz nastroju (no, może wraz z brownies i bitą śmietaną...), idealny na każdą porę roku. Niekoniecznie całkowicie pustokaloryczne (choć moja wersja jest tego bliska..). Ze zdrowiutkimi orzechami, gorzką czekoladą, czyli tym co kocham najbardziej. Idealne do przysłowiowej szklanki mleka, kawy, herbaty i na drugie śniadanie. Ja moje dzisiejsze ćwiczeniowe efekty zniweczyłam aż czterema.. Ale to na potrzeby bloga, tak, tak!


sobota, 13 października 2012

Autumn..

Jesień nadeszła, co gorsze (dla mnie i mojej szafy, bo pewnie wiele osób się cieszy) zbliża się zima, na co wskazują ostatnio temperatury. Poważnie rozważam wyjęcie z szafy zimowego płaszcza i zakup ciepłych butów (i ładnych oczywiście). W balerinach chyba stopy by mi odpadły, a adidasy mimo tego, że ciepłe i wygodne, nie komponują się dobrze z niczym oprócz dżinsu :)
Ponieważ wszyscy przygotowują się na przyjęcie chłodnych dni, ja też muszę zacząć, co na razie jest możliwe tylko w sporządzeniu spisu, dzięki któremu będzie mi łatwiej pamiętać o wszystkim, co niezbędne, a zastanowić się jeszcze nad tym, co urocze i 'konieczne', a w rzeczywistości nie nadające się zupełnie na tę porę roku.

1. Konieczna i niezbędna, wyszukiwana przeze mnie od dawna, podstawa kobiecej szafy. Sukienka. Mój wymarzony ideał (tak, pojawił się taki w świecie realnym. No, może prawie ideał..) niestety nie był dostępny w sklepie (dlaczego pytam?!) i na razie muszę na niego poczekać. Pomińmy to, że zmarznie mi w niej tyłek, jest śliczna i już.
2. Na prawdę potrzebny, chociaż gdybym mogła, w ogóle nie rozpatrzałabym takiego zakupu. Jednak warunki pogodowe mnie zmusiły. Wcale nie mówię, że jest brzydki, ale wolałabym zamiast kupić coś innego. Władający układami krwionośnymi i uczuciami: kardigan.
3. Koszula chodzi za mną od dawna i coraz częściej odczuwam jej brak w mojej szafie. Koniecznie bladoróżowa. Koniecznie zwiewna. Co z tego, że nie jest ciepła. Ma długie rękawy. Mogę na nią włożyć sweterek, czyż nie?
4. Konieczny przez duże S - komin. Bez niego chyba umrę z zimna. Nie wspominając o wartości wyglądowej (zabrakło mi odpowiedniego słowa). Poza tym, kto nie kocha szalików.
ps.  nie mogę się zdecydować, czy wybrać ten róż, czy raczej beż.
 5. I jak na razie ostatnie (ale już niedługo...) zakolanówki. Koniecznie kremowe (tylko do czego ja je założę.. ale będę się martwić, jak już je zdobędę, o.)