- Wczoraj doszła w końcu próbka MegaKrzemu (po 3 miesiącach...) zobaczymy, czy w ogóle zadziała.
- Swój tryumf świętują też drożdże, tęskniłam za nimi przez ten miesiąc :3 są jedynymi jak na razie, po których były jakiekolwiek efekty.
- CP się nie sprawdziło (może to przez moją nierówną grzywkę, ale długość nie zmieniła się od miesiąca O.o ani o milimetr...)
- przyznam się bez bicia, że pokrzywy nie piłam. To znaczy ugotowałam sobie zupkę tak ze trzy razy, ale to jeszcze wiosny nie czyni :D
- Masaż spowodował tylko i wyłącznie przetłuszczanie skóry, więc go olałam (trudno)
- Jako że Jantar jest wszechnieobecny (zdaniem pani z apteki: "nie ma w hurtowni") a nie lubię pieprzyć się z Allegro, wynalazłam inny sposób na katowanie skóry głowy :)
Radical, łatwy do kupienia w Rossmannie (nigdy nie wiem jak to się pisze), podobno świetna wcierka. Na włosy radzę nie używać, choć niby dedykowany włosom zniszczonym, to alkohol w składzie tylko im zrobi krzywdę :( niemniej skórze głowy na razie nic nie robi, można powiedzieć, że wręcz odżyła! :D
Póki co wcieram codziennie, zobaczymy, jakie będą efekty.
