poniedziałek, 5 grudnia 2011

Odmiennie

Jest i kolejny poniedziałek, który dobiega końca. Ostatni poniedziałek w tym tygodniu. Dzień, którego cholernie się bałam, przede wszystkim ze względu na pracę klasową z polskiego. Szczerze nie czuję się w tym dobra.
Mimo tego i sprawdzianu z francuskiego, a także lekcji do godziny 18, czuję cholerną ulgę. Nie nazwę tego euforią, to za duże słowo, ale poniekąd się cieszę.
Cieszę, bo napisałam tą pracę klasową, spełniając wszystkie wymogi. Cieszę, bo mam to za sobą. Cieszę, bo 'smok' pochwalił mój styl pisania (mimo iż jest za lekki do publikacji). Cieszę, bo jutro idę tam tylko na trzy godziny. Cieszę, bo jutro mikołajki. No i już niecałe trzy tygodnie do świąt.
Kocham święta, mimo iż z roku na rok są coraz mniej nastrojowe. Jako dziecko cieszyły mnie bardziej, teraz główna zmora, to skąd wziąć na wszystko pieniądze oraz zmęczenie gotowaniem i sprzątaniem.
Za to Sylwester nie zapowiada się ciekawie. Raczej coś w stylu łóżko + poduszka + herbata.

Mamomamomamomamo ja chcę nową sukienkę!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz