sobota, 13 października 2012

Autumn..

Jesień nadeszła, co gorsze (dla mnie i mojej szafy, bo pewnie wiele osób się cieszy) zbliża się zima, na co wskazują ostatnio temperatury. Poważnie rozważam wyjęcie z szafy zimowego płaszcza i zakup ciepłych butów (i ładnych oczywiście). W balerinach chyba stopy by mi odpadły, a adidasy mimo tego, że ciepłe i wygodne, nie komponują się dobrze z niczym oprócz dżinsu :)
Ponieważ wszyscy przygotowują się na przyjęcie chłodnych dni, ja też muszę zacząć, co na razie jest możliwe tylko w sporządzeniu spisu, dzięki któremu będzie mi łatwiej pamiętać o wszystkim, co niezbędne, a zastanowić się jeszcze nad tym, co urocze i 'konieczne', a w rzeczywistości nie nadające się zupełnie na tę porę roku.

1. Konieczna i niezbędna, wyszukiwana przeze mnie od dawna, podstawa kobiecej szafy. Sukienka. Mój wymarzony ideał (tak, pojawił się taki w świecie realnym. No, może prawie ideał..) niestety nie był dostępny w sklepie (dlaczego pytam?!) i na razie muszę na niego poczekać. Pomińmy to, że zmarznie mi w niej tyłek, jest śliczna i już.
2. Na prawdę potrzebny, chociaż gdybym mogła, w ogóle nie rozpatrzałabym takiego zakupu. Jednak warunki pogodowe mnie zmusiły. Wcale nie mówię, że jest brzydki, ale wolałabym zamiast kupić coś innego. Władający układami krwionośnymi i uczuciami: kardigan.
3. Koszula chodzi za mną od dawna i coraz częściej odczuwam jej brak w mojej szafie. Koniecznie bladoróżowa. Koniecznie zwiewna. Co z tego, że nie jest ciepła. Ma długie rękawy. Mogę na nią włożyć sweterek, czyż nie?
4. Konieczny przez duże S - komin. Bez niego chyba umrę z zimna. Nie wspominając o wartości wyglądowej (zabrakło mi odpowiedniego słowa). Poza tym, kto nie kocha szalików.
ps.  nie mogę się zdecydować, czy wybrać ten róż, czy raczej beż.
 5. I jak na razie ostatnie (ale już niedługo...) zakolanówki. Koniecznie kremowe (tylko do czego ja je założę.. ale będę się martwić, jak już je zdobędę, o.)
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz